Odwaga

Odwaga w życiu

Jest taki moment, kiedy słowo „odwaga” przestaje brzmieć jak hasło z plakatu motywacyjnego, a zaczyna dotyczyć czegoś bardzo zwykłego. Tego, co robisz ze sobą, kiedy się boisz.

W zeszły piątek byłam na wykładzie „Odwaga w karierze”. Było trochę teorii, było case study autorki, była opowieść o odważnych decyzjach. I jak to zwykle bywa w takich okolicznościach, wróciło zdanie, które krąży po świecie od lat: „odwaga to wtedy, kiedy się boję, ale robię”. No i mi się tu coś nie zgadza.

Bo jasne: czasem to jest dokładnie tak. Trzęsą ci się kolana, serce wali, a ty i tak robisz to, co uznajesz za właściwe. Tylko że w tym „boję się i robię” dla mnie chowa się coś „twardego”. Taki cichy przymus wobec siebie: „dawaj, nie przesadzaj”, „nie bądź słaba”, „masz zrobić i koniec”. Jakby strach był wyłącznie czymś do zadeptania. Jakby ograniczenia były zawsze po to, żeby je rozjechać walcem.

Granica

A przecież bywa, że strach jest informacją. Bywa, że jest o granicy. O tym, że coś jest zbyt dużo. Za szybko. Za wcześnie. Nie w sensie „nigdy”, tylko „jeszcze nie”. I wtedy „boję się i robię” nie brzmi jak odwaga. Brzmi jak przemoc w białych rękawiczkach.

W trakcie wykładu zapisałam sobie zdanie, które ustawiło mi to inaczej:

Odwaga to dostrzeganie siebie takim, jakim się jest.

Nie udawanie twardszej wersji siebie. Nie granie „bohaterki”, która nic nie czuje. Tylko uczciwe: „tu mi trudno”, „tu się boję”, „tu jeszcze nie”. I potraktowanie tego serio.

Połączyło mi się to ze zdaniem Brené Brown:

„Teraz już wiem, że nie ma większego aktu odwagi niż ten polegający na zaakceptowaniu własnej historii i swojej w niej roli.”

To jest odwaga bez fajerwerków. Nie ta „patrzcie, jaka jestem dzielna”, tylko ta cicha: „to jest moje. taka byłam. to też jest częścią mnie”. Bez wymazywania, bez pudrowania, bez robienia z siebie kogoś innego, żeby pasowało do narracji o silnej kobiecie.

Moja głowa powędrowała jeszcze dalej w czeluści pamięci i przypomniał mi się „Król Lew”. Scena po wydarzeniach na cmentarzysku słoni: Simba i Nala wpakowali się w kłopoty, Mufasa ich ratuje, a potem rozmawia z Simbą o odwadze. I tam pada coś, co mam z tyłu głowy od lat: „Jestem odważny kiedy trzeba.” A chwilę później Mufasa przyznaje: „Dziś się bałem… bałem się, że Cię stracę.”

To jest piękne, bo on tam nie mówi: „prawdziwy król się nie boi”. On mówi: „bałem się”. Odwaga nie polega na byciu z kamienia. Polega na tym, że jesteś żywym człowiekiem, który kocha, więc się boi. I mimo tego bierze odpowiedzialność.

Odwaga jako uważność

Właśnie dlatego bardziej przekonuje mnie odwaga jako uważność na siebie niż odwaga jako zaciskanie zębów.

Bo czasem odwaga to „robię, mimo że się boję”. A czasem odwaga to „nie robię, bo widzę, że to byłoby przeciwko mnie”. I to drugie bywa trudniejsze, bo nie ma oklasków. Nie wygląda efektownie. Nie da się tego wrzucić w formie triumfalnej rolki.

Za to jest prawdziwe.

I chyba o to mi chodzi w tej całej mojej rozkminie o odwadze: żeby nie mylić jej z presją. Żeby nie robić z niej kolejnego bata, którym można po sobie przejechać, kiedy akurat jesteś w gorszym miejscu.

Odwaga jako wybór.

Odwaga jako kontakt ze sobą.

Odwaga jako zgoda na swoją historię.

I jeśli mam dziś sobie coś zostawić na później, to właśnie to: odwaga nie zawsze krzyczy „idź”. Czasem mówi cicho: „zobacz siebie”.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Jestem sobą, kobietą, żoną i mamą. Od lat zawodowo pracuję z przestrzenią i porządkowaniem tego, co „na zewnątrz”. Dziś coraz mocniej przenoszę tę umiejętność do pracy z tym, co dzieje się w środku: w myślach, emocjach, decyzjach, nawykach i zmianach.

Dowiedz się jak pracuję

Jako coach pracuję z kobietami, które stoją przed zmianą i czują przeciążenie. Pomagam przejść przez ten moment spokojnie i mądrze. Tak, żeby w tej zmianie było miejsce na Twoje tempo, Twoje granice i Twoją energię. Bez presji i bez poczucia winy.

Zapisz się na sesję zerową

Sesja zerowa to pierwsze bezpłatne spotkanie. To spokojny start, który pomaga poczuć, czy to jest dobry kierunek dla Ciebie. 

Media społecznościowe